Kupiłem dom
Kupiłem dom. Długo zbierałem się na tę decyzję. W końcu uznałem, że już czas i podjąłem ryzyko. Miałem w końcu mieszkanie dogodnie położone w centrum miasta, z balkonem, jasną kuchnią, nawet z kominkiem w salonie. A jednak sprzedałem je, wziąłem kredyt (tej części planu najbardziej się obawiałem), zamieniłem samochód na mniejszy (przedtem miałem tramwaj pod sa-mym domem, teraz będę musiał dojeżdżać do miasta i przeciskać się potem w korkach) i nabyłem upatrzoną willę. Jestem zadowolony. Mam nawet więcej niż w starym mieszkaniu: większy balkon, więcej pomieszczeń na schowki, pokoik na warsztacik, nawet taras i kilka drzew przed oknami. Brakuje tylko jednego. Co to w ogóle za pomysł, żeby zbudować taki piękny domek i zadowolić się ciepłem pochodzącym jedynie z kotłowni, z ukrytego w piwnicy potwora, ognistego smoka łykającego wę-giel i plującego potem żarem w kaloryfery ? Ja chcę czuć żywe ciepło i aromat płonących drew ! Siedząc w salonie w bujanym fotelu chcę móc patrzeć w skaczące płomienie ! Zacząłem szukać kominka.

Napisz odpowiedź
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.