Odrzucony wariant

Przeglądając informacje o turbokominkach przekonałem się, że są osobną klasą, jak NBA dla koszykówki. Wysoka wydajność (do ponad 80 %) okupiona obecnością automatyki sterującej prawie wszystkim: począwszy od ilości powietrza wchodzącego, przez zawracanie powietrza dogrzanego i dopalanie spalin, po temperaturę i prędkość obiegu wody w instalacji. Właściwie wystarczyłby do ogrzania mojego domku w całości. Ale po co mi, jeśli mam już piec, nawet ekologiczny – retortowy na miał. Kosztuje mniej więcej tyle, co turbokominek, cena opału też podobna … Wolałbym kominek, bo można popatrzeć na płomień, posłuchać trzasku drew. Zapachu bym i tak nie poczuł, bo kurtyna powietrzna zapobiegająca brudzeniu szyby przez sadzę, skutecznie niestety zatrzymuje także aromat. Ale w porównaniu do korzyści, to mała strata. Skoro jednak budujący dom wybrał inne rozwiązanie, nie będę przepłacał. Sens ma stawianie turbokominka jako głównego źródła ciepła, bo koszt instalacji z nim związanej jest duży (przy 10000 zł przestałem liczyć).

~ - autor: dakula w dniu listopad 11, 2008.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.